Blog > Komentarze do wpisu

Białe święta pod biegunem

Jeśli komuś się wydaje, że wyjeżdżając do Polskiej Stacji Polarnej we fiordzie Hornsund na Spitsbergenie, ucieknie od Polski, to srogo się myli. Wielkanoc wygląda tu zupełnie tak jak w domu. Sporo jedzenia i senny nastrój przez cały dzień. Taki jest ten "polski dom pod biegunem", jak nazwał stację jej założyciel Stanisław Siedlecki.
Sprzyja temu pogoda. Jeszcze wczoraj mieliśmy mroźny wyż atmosferyczny i piękne słońce pozwalające naukowcom pracować. Ale od wieczora przechodzą nad nami ciepłe fronty, przynosząc chmury (nawet burzowe), opady śniegu, wiatr i zawieje śnieżne. Przed chwilą za oknem panowała biel. Dosłownie nic nie było widać. Teraz trochę się przejaśniło i - zapewne przez chwilę - widać nawet góry po drugiej stronie fiordu.
Przygotowanie świąt dla przeszło dwudziestu osób, które są teraz w stacji, to nie lada wysiłek. Od kilku dni polarnicy zapisywali się na tablicy do pichcenia różnych pyszności - od pasztetu po ciasta. Tym wspólnym wysiłkiem przyrządzili prawdziwą ucztę!
Nie obyło się nawet bez święconki. Wspólnie przygotowano pisanki. Kilka z nich oraz próbki innych smakołyków polarnicy zabrali na znajdujący się niedaleko stacji cypel Wilczka. Od 1982 r. stoi na nim krzyż zbudowany z drewna dryftowego. To miejsce to tutejsza kaplica. Kierownik stacji Piotr Dolnicki powiedział kilka ładnych zdań, a następnie poświęcił jedzenie. Wodę święconą wylał z małej buteleczki.
Chyba po raz pierwszy w historii Polskiej Stacji Polarnej jest w niej teraz jednocześnie czterech kierowników (choć oczywiście tylko tymczasowo). Obecny i jego poprzednicy - dwaj bezpośredni, czyli Darek Ignatiuk z Uniwersytetu Śląskiego i Adam Nawrot z Instytutu Geofizyki PAN, oraz SebastianSikora, który dowodził stacją w sezonie 2009/10.


Sebastian, podobnie jak jego żona Ola, pracuje obecnie w Centrum Uniwersyteckiem na Svalbardzie (UNIS) w Longyearbyen. Kieruje projektem badawczym dotyczącym technologii wpompowywania dwutlenku węgla pod ziemię (więcej na ten temat niedługo w "Gazecie Wyborczej"). Pełni też rolę nieformalnego zaopatrzeniowca stacji, za co wszyscy są mu tu dozgonnie wdzięczni.
Wczoraj pod zaśnieżoną stację oprócz lisów polarnych, które są tu już stałymi bywalcami, podeszły dzikie renifery. Jakby i im te święta trochę myliły się z Bożym Narodzeniem. Ale mimo śniegu polarne lato zbliża się bardzo szybko.
Wieczorem w drugi dzień świąt słońce na krótko zajdzie tu po raz ostatni przed jesienią. Na kilka miesięcy Hornsund i Polską Stację Polarną obejmie dzień polarny. Od dawna jest w nocy jasno, ale dopiero od wtorku 22 kwietnia słońce przestanie się chować za horyzontem. Zanim przyjdzie lato i śnieg stopnieje, będzie więc tu wyjątkowo biało.
Wesołych świąt!
I niech Lód będzie z Wami.

Tomasz Ulanowski

niedziela, 20 kwietnia 2014, tomaszul

Polecane wpisy

  • Wracamy

    To bardzo dziwne uczucie - po miesiącu wziąć do ręki własny portfel. Tak długo nie był mi do niczego potrzebny, że w ogóle o nim zapomniałem. W niedzielę rano

  • Wojna światów

    - Od trzech dni nigdzie nie wychodzisz - powiedział z przyganą w głosie Zbyszek Górski, meteorolog w Polskiej Stacji Polarnej we fiordzie Hornsund na Spitsberge

  • Polarny bakcyl, czyli infekcja postępuje

    Już po drzemce;). Jest prawie 21 i przez okno mojego pokoju wychodzące na północny-zachód wpada słońce. W Polskiej Stacji Polarnej na Spitsbergenie już pełen dz