Blog > Komentarze do wpisu

Coś się kończy, coś się zaczyna

Być może rację ma prof. Waldemar Walczowski z Instytutu Oceanologii PAN, kiedy mówi, że prawdziwy rejs zaczyna się dopiero po trzech miesiącach.
Ja siedzę na razie w Arktyce i Polskiej Stacji Polarnej we fiordzie Hornsund na Spitsbergenie od trzech tygodni i ogarnia mnie znużenie. Z podróżą jest chyba jak z bieganiem. Na początku jest podekscytowanie, potem zmęczenie, a dopiero po pewnym czasie (w bieganiu jakoś po 30 minutach) przychodzi dojrzała przyjemność. Trzeba jej jednak doczekać.;)
Dzisiaj mieliśmy płynąć z prof. Walczowskim i Piotrkiem Wieczorkiem z IO PAN na cały dzień w głąb Hornsundu. Oni mieli stawiać kolejne instrumenty pomiarowe, a ja miałem marznąć. Niestety, pogoda totalnie się rozleciała. Zamiast słoneczka i flauty mamy silny wiatr, chmury i opady marznącego deszczu. Wyprawę trzeba było więc przełożyć, a ja trząsłem się z zimna nie w łódce, tylko w chłodni magazynu żywnościowego, w którym pomagałem zimownikowi Zbyszkowi Górskiemu w remanencie. Przez dwie godziny liczyliśmy mięsa i wędliny. Wegetarianin powiedziałby, że grzebaliśmy w trupach.
Na szczęście w nocy dobrzy ludzie upiekli ciasta, więc po robocie w chłodni czekała na nas nagroda.
Naukowcy, których kariera polega na analizie danych zebranych przez innych badaczy, nie maja pojęcia, jak trudno czasem te dane zebrać. W surowych arktycznych warunkach wszystko tak naprawdę zależy od pogody, wytrzymałości sprzętu oraz wytrzymałości ludzi.
Kilka dni temu z wyprawy na koniec fiordu wrócili glacjolodzy z Uniwersytetu Śląskiego. Ekipa Mariusza Grabca chciała zbadać radarem miąższość lodowca Horn spływającego do Hornsundu. Pisałem o ich planach niedawno w "Gazecie Wyborczej".
Jeśli okaże się, że dno szybko topniejącego Hornbreena leży kilkadziesiąt metrów pod poziomem morza, to w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat półwysep Sørkapp stanowiący południową część Spitsbergenu stanie sie wyspą. Nasi glacjolodzy nie są jednak na razie pewni wyników swoich badań. Pogodę mieli podłą. Chcą dokładnie przyjrzeć się dokonanym pomiarom.
Pracujący tu naukowcy mówią, że w ciągu XX w. z Hornsundu znikły lodowce o łącznej powierzchni blisko 100 km kw. Tak szybko, a ostatnio coraz szybciej, postępuje w Arktyce ocieplenie klimatu. Lód oddaje wodę do atmosfery, a także jest podmywany przez coraz cieplejsze morze. Mimo że w Hornsundzie panuje jeszcze zima (zazdroszczę Wam tych 20 st. C i zieleni!), a śniegu jest miejscami po szyję, to po kolorze i mętności wody we fiordzie widać, że lodowce już puściły i zaczęły oddawać morzu swoją wodę (słodką, ale zanieczyszczoną osadami).
Nasi uczeni pracujący tu w ramach polsko-norweskiego projektu badawczego AWAKE-2, którym kieruje prof. Walczowski, chcą zbadać, ile lodu ucieka w Hornsundzie na styku z powietrzem, a ile na granicy z morzem. Dzięki temu stworzą model rozpływania się Arktyki, który będzie można zastosować także np. w Antarktyce Zachodniej, gdzie lód również opiera się na archipelagu wysp.

Na zdjęciu: Hansbreen w śnieżycy. To lodowiec, który spływa prawie tuż za oknem:)

Magazyn "National Geographic" opublikował interaktywną mapę, na której można sprawdzić, jak wyglądałaby Ziemia, gdyby wszystkie lodowce Antarktyki, Arktyki i te górskie spłynęły do morza. Jego poziom podniósłby się o blisko 70 m, a wiele rejonów świata (i to nie tylko tych leżących dziś na wybrzeżu) znalazłoby się pod wodą. Polecam szczególnej uwadze mapę Polski.
Mimo pędzących na naszych oczach globalnych zmian klimatycznych nie ma niebezpieczeństwa, żeby stało się to za naszego życia, a nawet chyba w ciągu najbliższych kilkuset lat. Ale warto zobaczyć, do czego zmierzamy, jeśli nie przestaniemy pompować do atmosfery coraz większej ilości gazów cieplarnianych, w tym dwutlenku węgla będącego głównym cynglem zmian klimatu Ziemi. Warto zobaczyć, jaka Ziemia się skończy, a jaka rozpocznie.
Swój udział w emisji gazów cieplarnianych ma oczywiście także Polska Stacja Polarna na Spitsbergenie. Prąd czerpiemy tu bowiem z generatora dieslowskiego. Ludzkość nie wymyśliła na razie dla takich rejonów jak Arktyka żadnego alternatywnego źródła energii poza paliwami kopalnymi.
Niech Lód będzie z Wami.

Tomasz Ulanowski

piątek, 25 kwietnia 2014, tomaszul

Polecane wpisy

  • Wracamy

    To bardzo dziwne uczucie - po miesiącu wziąć do ręki własny portfel. Tak długo nie był mi do niczego potrzebny, że w ogóle o nim zapomniałem. W niedzielę rano

  • Wojna światów

    - Od trzech dni nigdzie nie wychodzisz - powiedział z przyganą w głosie Zbyszek Górski, meteorolog w Polskiej Stacji Polarnej we fiordzie Hornsund na Spitsberge

  • Polarny bakcyl, czyli infekcja postępuje

    Już po drzemce;). Jest prawie 21 i przez okno mojego pokoju wychodzące na północny-zachód wpada słońce. W Polskiej Stacji Polarnej na Spitsbergenie już pełen dz