Blog > Komentarze do wpisu

Groza Arktyki czai się tuż za progiem!

Wychodziliśmy na narty z Damianem Bieleckim. Damian jest jednym z dziesięciu zimowników, czyli osób, które są w Polskiej Stacji Polarnej od lata zeszłego roku. Odpowiada za obserwacje tzw. środowiska abiotycznego (czyli nieożywionego, np. spływającego po sąsiedzku lodowca Hansbreen). Celem była znowu przełęcz pod szczytem Fugleberget, który wznosi się nad stacją na wysokość 569 m n.p.m.
Ostatnio nie udało mi się wleźć na nią aż do samej grani, która znajduje się na wysokości 400 m. I, co najgorsze, nie wziąłem ze sobą aparatu, a światło było akurat upojne. Świeciło zachodzące słońce, a nad fiord Hornsund, na wybrzeżu którego stoi Polska Stacja Polarna, napływały śniegowe chmury. Plułem sobie w brodę przez całą wspinaczkę i zjazd. Tym razem dobrze więc się "uzbroiłem".
Niestety, tuż za progiem stacji wlazłem na lód i fiknąłem klasycznego kozła. Łupnąłem w ziemię kością ogonową aż miło. Myślałem, że nie wstanę. "Groza Arktyki", jak pewnie skomentowaliby mój wyczyn polarnicy, gdyby go tylko widzieli (na szczęście nie widzieli;). To dość popularne tu ironiczne określenie na wszelkie strachy związane z tym niegościnnym rejonem świata. Bo tak naprawdę jest on bardzo gościnny, jeśli tylko wiadomo, jak w nim się zachowywać. Np. nie wolno stawać na lód, jeśli nie jest się uzbrojonym w raki.
Nic to. Nie poddałem się. Wleźliśmy z Damianem na samą grań przełęczy pod Fuglem i zjechaliśmy w dół w tej powodującej kołatanie błędnika bieli (z powodu braku punktów orientacyjnych czasem trudno powiedzieć, dokąd się jedzie oraz ocenić ryzyko).
Kością ogonową będę się martwił jutro.
Kiedy już byliśmy z Damianem z powrotem, powitało nas wycie psów - Ragny i Brzydala, które strzegą stacji przed niedźwiedziami polarnymi. Tym razem jednak Ragna i Brzydal nie wyły na miśki. Z okazji Wielkiego Piątku naukowcy szli na pobliski cypel Wilczka, na którym w 1982 r. ówczesna załoga stacji postawiła krzyż zbudowany z drewna dryftowego. Psów wyjątkowo ze sobą na Wilczka nie zabrali i stąd to pełne rozczarowania wycie.
Poszedłem Ragnę i Brzydala wytarmosić i pocieszyć.
Niech Lód będzie z Wami!
Ale nie pod nogami:).

Tomasz Ulanowski
piątek, 18 kwietnia 2014, tomaszul

Polecane wpisy

  • Wracamy

    To bardzo dziwne uczucie - po miesiącu wziąć do ręki własny portfel. Tak długo nie był mi do niczego potrzebny, że w ogóle o nim zapomniałem. W niedzielę rano

  • Wojna światów

    - Od trzech dni nigdzie nie wychodzisz - powiedział z przyganą w głosie Zbyszek Górski, meteorolog w Polskiej Stacji Polarnej we fiordzie Hornsund na Spitsberge

  • Polarny bakcyl, czyli infekcja postępuje

    Już po drzemce;). Jest prawie 21 i przez okno mojego pokoju wychodzące na północny-zachód wpada słońce. W Polskiej Stacji Polarnej na Spitsbergenie już pełen dz