Blog > Komentarze do wpisu

Ptaki coś dzisiaj niespokojne

Na niebie nad Hornsundem pojawia się coraz więcej alczyków. Latają w mocnych bandach, wyczyniając akrobacje i wywijając hołubce podobne do szpaków. Chmary czy może chmury pędzących alczyków zmieniają na niebie kształty niczym rój pszczół albo ławica śledzi. Latają przy tym tak szybko, że trudno za nimi nadążyć z lornetką.
Dla mieszkańców Polskiej Stacji Polarnej we fiordzie Hornsund na Spitsbergenie obecność alczyków oznacza rychłe nadejście wiosny. Choć inne znaki na niebie i ziemi wcale na to nie wskazują. Święta wielkanocne spędziliśmy uwięzieni w stacji z powodu szalejących na zewnątrz wichury i zamieci śnieżnej. Dzisiaj od rana jest ładnie, świeci słońce, a wiatr znacznie osłabł, ale za to temperatura spadła do blisko -10 st. C.
"Od rana" to zresztą określenie dość teoretyczne. Dzisiaj w Hornsundzie, na 77. st. szer. geogr. półn., zaczął się bowiem dzień polarny. Do jesieni słońce nie schowa się więc za horyzontem.
Ale nic dziwnego, że alczyki nie próżnują. Arktyczne lato jest bardzo krótkie i jeśli chcą się rozmnożyć, to muszą się pospieszyć. Te niewielkie czarno-białe ptaszki zimę spędziły, dryfując na otwartym morzu. Późną zimą nadlatują nad arktyczne lądy, szukając urwistych skał, na których mogłyby założyć gniazda.



Tylko dzięki alczykom i innym ptakom morskim, na skałach Spitsbergenu cokolwiek rośnie (czyli mchy i porosty). Ptaki przenoszą bowiem z morza na ląd składniki odżywcze. Tzn. w morzu łapią plankton czy rybki, a lądy zasilają swoimi odchodami bogatymi w żyzne związki azotu i fosforu. Taka to arktyczna koegzystencja.
Pojawienie się alczyków i innych ptaków oznacza także, że w Hornsundzie panuje już nie tylko niezwykle piękna cisza, ale także żywy ptasi harmider. Podobna zmiana zaszła zresztą w Polskiej Stacji Polarnej, do której po sennej zimowej wachcie trzymanej podczas nocy polarnej przez 10 osób dołączyło kilkunastu naukowców prowadzących wiosną i latem swoje kilkutygodniowe czy kilku miesięczne badania. Dzięki nim mogłem przyjechać tu i ja.
Z alczykami i harmidrem wiążą się moje pierwsze svalbardzkie doświadczenia (Spitsbergen jest największą wyspą norweskiego archipelagu Svalbard). Otóż kiedy byłem tu po raz pierwszy w 2009 r., dzieliłem przez kilka nocy w stolicy archipelagu Longyearbyen schronienie z grupą ornitologów z Uniwersytetu Gdańskiego. Ich szef tak chrapał, że miałem ochotę go uciszyć poduszką.
Dobrze, że hornsundzkie ptasie radio nadaje na falach przyjemniejszych dla ucha.
Niech Lód będzie z Wami.

Tomasz Ulanowski

wtorek, 22 kwietnia 2014, tomaszul

Polecane wpisy

  • Wracamy

    To bardzo dziwne uczucie - po miesiącu wziąć do ręki własny portfel. Tak długo nie był mi do niczego potrzebny, że w ogóle o nim zapomniałem. W niedzielę rano

  • Wojna światów

    - Od trzech dni nigdzie nie wychodzisz - powiedział z przyganą w głosie Zbyszek Górski, meteorolog w Polskiej Stacji Polarnej we fiordzie Hornsund na Spitsberge

  • Polarny bakcyl, czyli infekcja postępuje

    Już po drzemce;). Jest prawie 21 i przez okno mojego pokoju wychodzące na północny-zachód wpada słońce. W Polskiej Stacji Polarnej na Spitsbergenie już pełen dz